Siedzę…

23 października 2005

Siedzę po kolana
Unurzany w niebycie
Chyba zmęczony nieco
W pulsującej głowie
Mało co przypomina myśli
Nieskażone nicością
Cisza szumi gwałtownie
Galopuje
I odbija się
Czkawką
Zakopię ją

Kolejna kochanka
Jakby mnie znała
Pieści jak lubię
Nie mam ochoty
Otworzyć oczu
Czekam
Każdego dotyku
Jest wspaniała
Aksamitna
Lubieżnie
Wyginam ciało
W spazmach
Krzyczy
Imię szepce
W ciszy ginie

Spacer?

30 sierpnia 2005

Właśnie moje myśli wróciły ze spaceru. Mała rundka dookoła bloku w niczym nie zmieniła dzisiejszego nastroju. Nawet nie próbuję go określić, całokwicie pozbawione sensu i czegokolwiek innego. Właściwie zaraz znowu je wygonie na spacer, bo bez sensu mi coś szpeczą. A może to ja pójdę? Mam morze pod nosem, idealne miejsce do myslenia podobno, a jakoś mi to nie służy. Nie wiem co lepsze. Pozbieram się do kupki i jednak sam obejrze szary bezmiar.

czy ja…

22 lipca 2005

Nie mogę
Już słuchać
Siebie
Klęczeć
I modlić się
Zginać karku
W pokorze
Dziś więc
Uderzę
W ciebie
I będę
Ponad
A potem wyżej

Nic

16 czerwca 2005

Nic
Nie powiem
Usta milczą
Zaciśnięte
Nic
Zagryzam wargi
Otaczam twarz
Rękoma
Nic
Tylko oczy
Deszczem
Kwitną