Flat

21 czerwca 2006

Kolejny płaski dzień. Całkowicie nonsensowny, pozbawiony zabarwienia czy smaku. Aż moje biedne rączki opadają same do poziomu gruntu. Pogoda rzuciła na deski, knockout techniczny, podnieść się już nie da. Uczucia o smaku piasku dają wiele do myślenia. Jak sięgne pamięcią do pewnego dnia, aż wstyd mi, że nie poznaję ludzi na ulicy. Niby niezależne ode mnie, krótka pamięc wzrokowowa, ale wstyd wielki. Za dużo tego…

Noc

17 czerwca 2006

Noc jest długa
Patrzę
One mają troje oczu
Czasem
Jedno zamknięte
Nie patrz w nie
Niosą śmierć

Kawa

10 czerwca 2006

Kolejna kawa wypita rano nie wprowadziła mnie w świat żywych inaczej. Wyjatkowo gorzka była. Słońce świeci, kibice leczą kaca – urocze perspektywy na obiadek grillowany. Blahhh, obrzydlistwo…