Przyjdź
30 listopada 2007
Przyjdź
jaką jesteś
snem
jak pajęczyną
utkaną
Bądź
jaką jesteś
panią
oddechem
malowaną
Lśnij
taką jesteś
słońcem
oplecioną
wymarzoną
1
29 listopada 2007
Uwielbiam Twoja szyję. Piękna, kształtna linia, aksamitnie gładka. Pachnie esencją kobiecości, pachnie Tobą. Lubię jak wygina się pod ustami, pod palcami, drażniona językiem. Adorować szeptem uszy… I już ogień we krwi płynie.
Walizeczko…
28 listopada 2007
…otwórz się. Daj mi troszeczkę szczęścia. Tego co odłożyłem na później. Już czas…
We mnie pada deszcz gdy usta śpiewają słodką pieśń. Usłysz mnie…
Pierwszy…
27 listopada 2007
… uśmiech przed snem…
Ciepło mi…
Zmysły
26 listopada 2007
No początek wzrok… Rozświetlił się do granic możliwości. Ogień z oczu przeszedł na moje serce z letargu nagle rozbudzone. Dzika radość, uśmiech w duszy…
Później węch… Ten zapach poznałbym na końcu świata. Nie przeszkadza mi, że nie potrafię go nazwać, bo wiem do kogo należy. Zawsze gdy nadchodzi czuję rozkoszne dreszcze hasające po karku…
Dotyk… Przelotny, taki od niechcenia, ale najsensowniejsza i najbardziej upragniona rzecz od tygodni. Każdy oddech mi przypomina o tym i krzyczy: jeszcze…
Walizeczka czeka, napełnię ją szczęściem malutkim…
4:04 – czas na sen, czas na życie.
Dobrze Cię widzieć…
24 listopada 2007
Co to naprawdę znaczy? Gdy nie można się dotknąć, stanąć naprzeciw w odległości oddechu, choćby zamienić parę słów nieskrępowanych, to wszystko co można mieć… Mając do wyboru to lub nic, Dobrze Cię widzieć jest niebem, melodią rannego ptaszka, głosem duszy i najcenniejszym, co właśnie tam i wtedy mogłem otrzymać…
Dziekuję
Czy myślę o Tobie?
23 listopada 2007
Złe pytanie… Kiedy myślę? Również nienajlepsze… Jak myślę? Tak już chyba trafniej. Nie mogę zapomnieć, każda cząstka mnie chce pamiętać. Chce czuć, właśnie tak, na wyciągnięcie dłoni. Na muśnięcie oddechem. Na wieczorne: dobranoc, na poranne: witaj Słoneczko. Na otarcie łez i radości spazm.
Tak, właśnie tak…
I prawie, gdy zamknę oczy, tak jest.
Nie chcę ich otwierać.
look
19 listopada 2007
Świat wygląda inaczej. Nie wiem na czym polega subtelna różnica, ale jej nie widzę, bardziej wyczuwam. Zasypiam wciąż z walizką pod głową przytulony do naczynia niegdyś wypełnionego. Nostalgiczny i liryczny typek ze mnie, przynajmniej na to wychodzi. Wzrok jednak zamazuje się specyficznie. Ręce bolą mniej skrzyżowane na piersi, rozsadzanej kolejnym oddechem. Mocniej przyciskam naczynie, jestem jak ono – czekający na wypełnienie i głodne lub spragnione usta. 3.45 – dobry czas by spróbować zasnąć. Dobranoc walizeczko, przytul mnie.
Każdej nocy
18 listopada 2007
Każdej nocy zamykając oczy rodzę się na nowo. Żyje na pełnych obrotach, uśmiechnięty i szczęśliwy. Świat jest piękny, dobry i kolorowy. Oddycham i smakuję, czuję i dotykam… Ogarniam wszystko i absolutu kosztuję.
Każdego ranka umieram. Nieskończenie wiele razy. Wciąż od nowa.
jestem?
17 listopada 2007
jestem pyłkiem
w oddechu zawieszonym
ciepłem jego
żyję jeszcze
chroni mnie
przed deszczem