Niepokój
15 listopada 2007
Czuję go, na wyciągnięcie ręki. Kompletnie nie wiem o co chodzi. Mam nadzieję, że praca pomoże w odepchnięciu tego wstrętnego uczucia. Niepokój połączony z bezsilnością i sam nie wiem z czym jeszcze. Coś się ma wydarzyć?
Refleksja
13 listopada 2007
Wstyd mi, że ostatnio musiałem uciekać wzrokiem. Uwielbiam rozmawiać patrząc prosto w oczy, lecz wtedy nie mogłem pokazać czegoś, co miałem we własnych… Dobrze, że miałem coś ciężkiego pod ręką czym mogłem bez problemu rzucić. To nie był gniew czy wściekłość. Tyle o mnie i będę wspierał w tym co najlepsze dla wszystkich. A dlaczego? To już mój słodki sekret.
Oddech
13 listopada 2007
liczę każdy oddech
każdego kolejnego
jestem świadom
jak nigdy dotąd
jeden po drugim
coraz dalej i dalej
jestem w ogniu
i śnię
Kilka pytań
12 listopada 2007
Nie mam w sobie złości, wiem, że coś takiego się kończy… Wcześniej czy później, ale kończy (formalnie tylko, bo duszy nie da się okiełznać i powiedzieć jej: hej, stop, nic z tego nie będzie). Dać się ponieść marzeniom jest jednak pięknie i tak realnie czuję życie. Nie byłbym sobą gdyby nie pozostały we mnie wątpliwości.
Czy zrobiłem wszystko najlepiej jak mogłem?
Czy miałem choć cień szansy na powodzenie?
Czy Twój wybór jest dobry?
Uśmiech i ból, smutek i wspomnienia, nadzieja, że wybór był właściwy…
………………………………………………
10 listopada 2007
krwawię, płonę i tonę…
Czekam
8 listopada 2007
Czekam i czekam wciąż, i marzę o oddechu, który podasz…
majowa burza
4 listopada 2007
majowa burza
i noc pusta
chłodna betonem
samotnym
oddech spleciony
namiętne usta
gorączką wypełnione
magia zapomniana
odżywa
i płonie
Nie wiem jak to jest
3 listopada 2007
Nie wiem jak to jest, ale najbardziej destrukcyjne uczucie, które może mnie dopaść to bezsilność. Nie mam wpływu na nic, mogę się tylko przyglądać. Nie umiem tak, spalam się od środka. Jakkolwiek tego nie nazwać… Targają mną tak wielkie emocje, a nie mogę ich uzewnętrznić. Magia w czystej postaci, nic poza tym, a może właśnie to przede wszystkim. Coś tak czystego i bezinteresownego gotuje się i skręca. Spazmy targają całe ciało. Nie pamiętam już spokojnie przespanej nocy… Ucisk rośnie wciąż i wciąż. Nie chcę zabijać magii, chcę żyć pełna piersią, lecz nie zależy to ode mnie. Każdy obrót tego koła wynosi mnie na inny poziom, inaczej czuję, inaczej widzę, inaczej smakuje każdy detal. W każdej chwili rozpadam się na setki kawałków by chwilę później odbudować się na nowo. Chcę być gotowy na każda chwile, na każde wyzwanie, lecz rozwiązanie nie zależy ode mnie. I mogę tylko patrzeć i czekać, i spalać się, i dezintegrować, i odradzać – wciąż chcę…
Dzień rozpoczęty…
2 listopada 2007
… podłączeniem do 10 elektrod. I jak w matrixie: niebieska pigułka. Lecz bez wyboru. Ucisk wciąż jest…