Rozdarty…

7 lutego 2009

Rozdarty… Po trzykroć rozdarty. Pamięci brakiem się nie zasłonię. Czuję i krwawię…

-

6 lutego 2009

Nie pisałem nocą. Każde słowo, każda litera rani. Myśli, dźwięki, obrazy w duszy widziane. Dzień nie pomaga…

Mały Książę

5 lutego 2009

Wieczór i noc z kwestiami z Małego Księcia… I wciąż turlające się myśli bez odpowiedzi, z lewa na prawo, w rytm kiwającej się sennie głowy uciśniętej słuchawkami. Palce stukają w usta w niezbyt wystudiowanym ruchu. Suche usta, wciąż spragnione…

Budzik

4 lutego 2009

Przygryzione wargi nie dają pojęcia o smaku snu. Noc z wrzątkiem na piersi. Budzik zgaszony w pozycji za pięć… Czas na nowy dzień.

Tak więc jestem, tak więc trwam, tak więc żyję i otwieram coraz szerzej oczy. Mam siłę, więcej niżbym chciał, mam wiarę nadzieję i miłość, nawet gdy niechcianą, jest. Ot tak… Niech kwitnie, niech żyje. I gdy stanie się wiatrem, będzie światem, światłem…

Straciłem wątek

28 stycznia 2009

Mgła za oknem tłumi myśli lepkością waty cukrowej. Straciłem wątek, z zasięgu wzroku zniknął cel. Bezwład… Nie opuszczę wzroku jednak, nie zgarbię się. Poczekam na oddech wiosny, ten radosny, kolorowy i tak pachnący jak… I znów straciłem wątek.

Pierwsze słowo

26 stycznia 2009

Pierwsze słowo przepycha się przez gardło tak samo jak wczorajsze. Telewizor mruczy swoja mantrę, z której i tak nie ma pożytku. Blaskiem razi smugę cienia, tą samą, która się przemykają starzy ludzie. Spod przymkniętych powiek obserwuję jak kolejny raz człowiek zabija siebie. Dłutem rzeźbiarza utrwalam obraz apokalipsy tego niepierwszego i nieostatniego. Leniwym ruchem odgarniam sen, nie wiem czy wczorajszy czy jutrzejszy, bo i świadomość tego nie jest mi potrzebna. Spierzchnięte usta podpowiadają bym poszukał szklanki wody…

W sklepie

22 stycznia 2009

Dzisiaj w sklepie byłem, takim zwyczajnym, spożywczym, niedużym, osiedlowym. Pani zza lady popatrzyła na mnie i skoro byłem taki blady i bez ducha podała mi myśli na wagę. Zawinęła je starannie w jasny papier i podała w torbie, też papierowej. Bardzo mi ciążyły, niewygodnie wrzynały się w dłoń. W domu w kąt je wrzuciłem, niepotrzebne mi raczej. Jak głupi patrzę na ekran telefonu. Głupi, bo z nadzieją nabrzmiałą. Nadzieja i myśli – tego mam dostatek. Szkoda, ze odpowiedzi braknie, nawet w przepastnej studni echo jej nie niesie.

Zanim zamknę oczy

19 stycznia 2009

Zanim zamknę oczy

Uspokoję oddech

Wezmę szczęścia garść

Przepuszczę przez palce

Przytulę głowę do ziemi

Poszepcę magicznie

Wiesz co powiem

Znasz myśli moje

Dłonią twarz nakryję

Ocean szczęścia

Bogu dam

Zmęczony

15 stycznia 2009

Jestem zmęczony. Staram się zrozumieć, nie umiem. Ciężko myśli pozbierać z podłogi, każda z ręki wypada. Ponoszę jedną, gubię więcej. Przestałem się uśmiechać. Czy to ważne?