Sen jest bardziej rzeczywisty niż życie
11 marca 2009
Sen jest bardziej rzeczywisty niż życie. Ciężko patrzeć i nie widzieć nic. Najdotkliwiej boli pierwszy oddech po przebudzeniu…
Z rodzaju: dlaczego…
4 marca 2009
Wryła mi się w pamięc dziecięca twarz. Jasne, niebieskie oczy patrzące na mnie. Odwieczne: „cześć wujek” i niekłamany wyraz radości. Potem ciężkie pytanie szczere tak, jak może o to tylko dziecko zapytać. Z rodzaju: dlaczego… I jak ukryć łzy wzbierające, co odpowiedzieć? Nie pamiętam gładkich, wszystko-i-nic-nie-mówiących słów.
Odejmijcie mi oczy
1 marca 2009
Odejmijcie mi oczy, zabierzcie węch, odetnijcie ręce, zatrzymajcie oddech, słowa zagłuszcie, myśli podepczcie. Nie chcę żadnego dnia bez…
Noc czasami ma zalety
27 lutego 2009
Noc czasami ma zalety: doskonale wszystko słychać, każdy bąbelek gazu wydobywający się na powierzchnię spomiędzy cytryny i lodu, każdą krople uderzającą w parapet, każdą myśl nieznośnie cichą, typowo nocną. Wypływają pokaleczone na wierzch jak ryby, do góry brzuchem. Zawsze można powiedzieć, że brak słów oszczędzi bólu, lecz blade ciała przeczą temu. Za dużo rzeczy stało się nieznośnymi, bolącymi do granic możliwości. Roiłem sobie odpowiedzialność za małoksiążęce myśli. Pomyłka nie boli, obdarty z bezpieczeństwa jaskinią się zasłonię. Noc ma swoje zalety: sprzyja torturze szukania odpowiedzi, niekończącej się misji oczekiwania.
Szukam w sobie
24 lutego 2009
Szukam w sobie, wciąż szukam
Rozbijam myśli o mur
Łamię słowa w gardle
Burza i chmury podczas snu
:/
19 lutego 2009
Co warte są myśli i słowa, gdy reszta jeszcze nie gotowa? Cóż warte marzenia i czyny skreślone, gdy oczy są od nich odwrócone?
Zaglądam
18 lutego 2009
Zaglądam mojemu ja prosto w oczy. Znam każdy szczegół bolesny. Razi i spina ciało. Przyciskam policzek nieogolony do ramienia. Z trudem łapię oddech. Czekam, z uśmiechem schowanym w małą kieszeń.
Dziś pomilczę…
17 lutego 2009
Dziś pomilczę… Wybaczysz? Posłucham oddechu, posmakuję wczoraj i jutra…
Droga
16 lutego 2009
Miałem prostą drogę przed sobą, bez zbędnych pytań, wątpliwości, bez wahania. I wszystko nagle znika, jak po pstryknięciu palcami iluzjonisty. Szok, setki pytań. Zwątpiłem… Wszystko to, co mam w sobie wciąż jest – radość, wiara, nadzieja, miłość – czuję prawie pod palcami. Podobno ładnie się uśmiecham, podobno daję się lubić, podobno pachnę jak człowiek… Wszystko jest inne, inaczej smakuje. We mnie nic się nie zmieniło, a może nie widzę zmian. Patrzę na chaos słów i widzę chaos myśli. Co jest prawdą?
Nakrywam myśli kapeluszem
15 lutego 2009
Nakrywam myśli kapeluszem
Noc tli się jeszcze
Rozum zapomnienia nie kupi
A chciałbym jeszcze…