Budzik

4 lutego 2009

Przygryzione wargi nie dają pojęcia o smaku snu. Noc z wrzątkiem na piersi. Budzik zgaszony w pozycji za pięć… Czas na nowy dzień.

Z porcelany

3 lutego 2009

Księżyc spaceruje

Po niebie zimnym

Z porcelany bladej

Już mocno ukruszony

Składa w trąbkę usta

Tańczy z chmurami

Do ranka bladego

Słońcu zimnemu

Bije pokłony

Zastanawiam się: co znaczy być przyjacielem? Jak owego się traktuje? Na co może liczyć? Każdą odpowiedź chętnie przyjmę i wysłucham. I tak pewnie nie raz noc zmieni swoje barwy zanim zrozumiem…

Tak więc jestem, tak więc trwam, tak więc żyję i otwieram coraz szerzej oczy. Mam siłę, więcej niżbym chciał, mam wiarę nadzieję i miłość, nawet gdy niechcianą, jest. Ot tak… Niech kwitnie, niech żyje. I gdy stanie się wiatrem, będzie światem, światłem…

Asnyka rada

30 stycznia 2009

Czoło w górę, oczy śmiałe, krok prężny…

Oj, przydaje się Asnyka rada – świecie, śmieję się od rana…

Spójrz mi w oczy

29 stycznia 2009

Spójrz mi w oczy

Gdziekolwiek jesteś

Głęboko tak

Bez strachu

Twarzą w twarz

Nie ukryję prawdy

Którą i tak

Znasz

Straciłem wątek

28 stycznia 2009

Mgła za oknem tłumi myśli lepkością waty cukrowej. Straciłem wątek, z zasięgu wzroku zniknął cel. Bezwład… Nie opuszczę wzroku jednak, nie zgarbię się. Poczekam na oddech wiosny, ten radosny, kolorowy i tak pachnący jak… I znów straciłem wątek.

Pierwsze słowo

26 stycznia 2009

Pierwsze słowo przepycha się przez gardło tak samo jak wczorajsze. Telewizor mruczy swoja mantrę, z której i tak nie ma pożytku. Blaskiem razi smugę cienia, tą samą, która się przemykają starzy ludzie. Spod przymkniętych powiek obserwuję jak kolejny raz człowiek zabija siebie. Dłutem rzeźbiarza utrwalam obraz apokalipsy tego niepierwszego i nieostatniego. Leniwym ruchem odgarniam sen, nie wiem czy wczorajszy czy jutrzejszy, bo i świadomość tego nie jest mi potrzebna. Spierzchnięte usta podpowiadają bym poszukał szklanki wody…

Drżę

24 stycznia 2009

Drżę na wietrze

Nie chcę dnia

Ani nocy

Mgła

23 stycznia 2009

Mgła za oknem tłumi każdą myśl

Okrutni ludzie środkiem kroczą

Nęka uszy wiatru jęk

Jak rak marzenia toczą