Pierwsze słowo

26 stycznia 2009

Pierwsze słowo przepycha się przez gardło tak samo jak wczorajsze. Telewizor mruczy swoja mantrę, z której i tak nie ma pożytku. Blaskiem razi smugę cienia, tą samą, która się przemykają starzy ludzie. Spod przymkniętych powiek obserwuję jak kolejny raz człowiek zabija siebie. Dłutem rzeźbiarza utrwalam obraz apokalipsy tego niepierwszego i nieostatniego. Leniwym ruchem odgarniam sen, nie wiem czy wczorajszy czy jutrzejszy, bo i świadomość tego nie jest mi potrzebna. Spierzchnięte usta podpowiadają bym poszukał szklanki wody…

Skomentuj

*